Humor Absolwenta – odcinek 1

Absolwent bez poczucia humoru skazany jest na nieuchronne pożarcie codzienności. Na szczęście życie dostarcza wielu okazji, żeby się uśmiechnąć. Po godzinach warto poczytać absolwencki humor i trochę się rozerwać. W pierwszym odcinku Humoru Absolwenta wybraliśmy dla Was kilka świetnych, a mało znanych dowcipów o absolwentach.

 

Moja narzeczona była cudowną kobietą – była bardzo ładna, świetnie gotowała, była dowcipna i zawsze otwarta na moje pomysły. Myśl o zbliżającym się ślubie była dla mnie samą przyjemnością. Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju, spędzając sen z powiek – młodsza siostra mojej narzeczonej. Moja przyszła szwagierka miała dwadzieścia lat i urodę, od której aż trudno było oderwać wzrok. Na dodatek ubierała się zawsze wyzywająco, w miniówki i króciutkie bluzeczki, eksponujące jej zalety. Nieraz zdarzało się, że gdy siedziałem w fotelu w salonie niby przypadkiem schylała się po coś tak, że bez wysiłku miałem przyjemny widok na jej majteczki. Nigdy tak nie robiła, gdy w pobliżu był ktoś jeszcze. Wiedziałem, że to nie mógł być przypadek.

Pewnego dnia moja przyszła szwagierka zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym wpadł do ich rodzinnego domu rzucić okiem na ślubne zaproszenia. Kiedy przyjechałem, była  w domu sama. Podeszła do mnie blisko i poczułem kuszący zapach jej perfum. Wyszeptała, że mnie pragnie i chce się ze mną kochać, ten jeden jedyny raz, zanim wezmę ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć nas nie rozłączy. Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić ani słowa. A ona powiedziała: „Idę do sypialni. Jeśli chcesz, chodź do mnie i weź mnie, nie będę czekać długo”. I poszła, seksownie kołysząc biodrami. Kiedy już miała zniknąć w pomieszczeniu, ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę.

Ja jeszcze chwilę stałem, wstrzymując oddech, ale się opanowałem i szybko, bez słowa, poszedłem do wyjścia z mieszkania, w kierunku zaparkowanego auta.

Za drzwiami wejściowymi stał mój przyszły teść, któremu na mój widok pojawiły się w oczach łzy wzruszenia. Ściskając mnie powiedział: „Jesteśmy tacy szczęśliwi, że przeszedłeś naszą małą próbę. Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej córeczki. Witaj w rodzinie!”

Jaki płynie morał z tej historii? Zawsze trzymaj gumki w samochodzie…

 

***

 

Młodemu chłopakowi, któremu brakowało jeszcze doświadczenia w pracy, udało się szczęśliwie dostać do pracy w wielkiej firmie. Jego praca była bardzo prosta, miał po prostu odbierać telefony w biurze. Ale już po tym, jak odebrał kilka z nich, kierownik działu przyszedł z gratulacjami: „Młoda krew! Ma pan prawdziwy talent! Takich ludzi nam właśnie potrzeba w firmie! Awansuje pan piętro wyżej!”

Następnego dnia po kilku godzinach pracy polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu, kto dzwonił, znów przyszedł do niego kierownik wyższego pietra z nową ofertą: „Proszę przyjść jutro w garniturze. Chcielibyśmy pana przedstawić na zebraniu zarządu firmy.”

Gdy chłopak pojawił się następnego dnia na zebraniu, powitała go lawina oklasków i nie minęło wiele czasu, a został mianowany na członka zarządu!

Przez kilka następnych dni uczestniczył w zebraniach i oswajał się z przyznanym, własnym gabinetem.

Wkrótce jednak otrzymał telefon od sekretarki szefa, ze ma propozycje zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu szef zaprasza go do siebie.

Chłopak stawił się przed szefem, a ten zaczął mówić: „Takiego człowieka właśnie potrzebowaliśmy w naszej firmie. Tej świeżej krwi, tego talentu! Doceniamy Twoje zalety i mam nadzieję, że jesteś świadom, że tylko w naszej firmie mogłeś tak szybko awansować. Czy usłyszę coś w zamian?”

Młodzieniec odpowiedział krótko: „Dziękuję”.

„Liczyłem na trochę więcej wylewności”, skomentował szef.

Na to młodzieniec: „Dziękuję, tato…”

 

***

 

Inżynier trafił po przedwczesnej śmierci do piekła. Szybko jednak niski poziom życia w piekle zaczął mu przeszkadzać. Zabrał się więc za wprowadzanie na miejscu różnych usprawnień. Zrobił klimatyzację, spłukiwane toalety, ruchome schody, a sam inżynier stał się bardzo popularnym facetem.

Pewnego dnia Bóg zadzwonił do Szatana i zapytał drwiąco: „No, jak tam u Was w piekle? Gorąco, co?”

Szatan odpowiedział: „A nie. Klimatyzacja świetnie działa. Podobnie jak kibelki, ruchome schody. Sam nie wiem, z czym jeszcze wyskoczy ten nasz inżynier.”

Bóg był w szoku: „Co takiego?! Macie inżyniera?! To musiała być pomyłka, nigdy nie powinien trafić do piekła. Wyślijcie go do nas.”

Szatan odpowiedział: „Zapomnij. Podoba mi się inżynier w załodze. Zostanie z nami.”

Zdenerwowany Bóg zagroził: „Jeśli go nie wyślesz, to Was pozwę”

Szatan zaśmiał się szyderczo: „Haha, ciekawe, skąd weźmiesz prawników?”

 

Obawy absolwenta, graf. www.dziewczynyrysuja.blogspot.com

Obawy absolwenta, graf. www.dziewczynyrysuja.blogspot.com

 

Tata poszedł z 5-letnim synkiem na zakupy do supermarketu. Kiedy mijali półkę z prezerwatywami, synek zapytał:
– Tato, a co to jest?
– To są prezerwatywy, synku – odrzekł ojciec.
– A po co one są? – dopytywał malec.
– Prezerwatywy są po to, żeby mężczyzna miał bezpieczny seks z kobietą – odpowiedział ojciec.
– Tato, a dlaczego w tym opakowaniu są 3 sztuki? – chłopczyk nie dawał za wygraną.
– Widzisz, synku, to jest zestaw dla młodzieży uczącej się: jedna na piątek, druga na sobotę, trzecia na niedzielę.
– Tato, a dlaczego w drugim opakowaniu jest 6 sztuk? – zapytał znów malec.
– Widzisz, synku, to jest z kolei zestaw dla studentów: dwie sztuki na piątek, dwie na sobotę i dwie na niedzielę – wyjaśnił znów ojciec.
– Tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 12? – maluch pokazał trzecie pudełeczko.
– Hmm… widzisz, synku, to jest zestaw dla dojrzałych, żonatych mężczyzn: jedna na… styczeń, druga na luty, trzecia na marzec…

 

***

 

Firma poszukująca pracownika do biura dała do gazety ogłoszenie takiej treści:

POSZUKIWANY PRACOWNIK
Musi szybko pisać na komputerze, obsługiwać różne programy i znać co najmniej jeden język obcy.
Zgłoś się do nas! Nie dyskryminujemy nikogo! Jesteśmy firmą bez żadnych uprzedzeń. Każdy ma szanse!

Ogłoszenie przypadkiem przeczytał pies, który postanowił na nie odpowiedzieć. Przyszedł do firmy, złapał delikatnie recepcjonistkę za nogawkę, żeby zwrócić na siebie uwagę i wskazał ogłoszenie w gazecie, stukając w nie łapą. Recepcjonistka zrozumiała, że zwierzę chce starać się o posadę, a ponieważ szef kazał wpuszczać wszystkich, zaprowadziła psa do jego gabinetu.

Kierownik, zszokowany w pierwszej chwili niecodziennym widokiem, gdy już otrząsnął się z szoku, powiedział do psa:
– Niestety nie mogę Cię zatrudnić. W ogłoszeniu napisaliśmy wyraźnie, że potrzebujemy kogoś, kto szybko pisze na komputerze.
Pies szybko podbiegł do komputera, napisał w kilka chwil dwustronicowy list, wydrukował i wręczył w zębach kierownikowi.

Zdziwiony kierownik stwierdził:
– No pięknie, ale wiesz… musiałbyś też umieć obsługiwać różne programy.
Pies podbiegł więc znów do komputera i błyskawicznie stworzył bazę danych firmy, raport rozchodów firmy i różne trójwymiarowe wykresy.

Kierownik już w totalnym szoku:
– Wiesz, nie wątpię, że jesteś wyjątkowym, genialnym psem i masz sporo ciekawych zdolności, ale i tak nie mogę Cie przyjąć.

Pies podbiegł do jego biurka, na którym leżała gazeta i wskazał łapą fragment ogłoszenia:
Nie dyskryminujemy nikogo!

Kierownik na to:
– No tak, ale tam jest też napisane, ze trzeba znać jakiś język obcy.

Pies spojrzał kierownikowi w oczy:
– Miau.

 

 

Znacie jeszcze jakieś dobre dowcipy o absolwentach? Dodajcie je w komentarzu. Na pewno też będą powstawały kolejne części Humoru Absolwenta!

Druga poświęcona jest dowcipom o pracy >>

 

 

Podziel się linkiem:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Twitter
  • Wykop

Czas Absolwenta

Czas Absolwenta doradza, pisze o rozwiązywaniu problemów i podejmowaniu wyzwań.

More Posts

Dodaj komentarz